Przeniesienie na ekran powieści, która uformowała powojenną filozofię egzystencjalną, to ryzykowne przedsięwzięcie. François Ozon podjął jednak to wyzwanie, rezygnując z literackiej powierzchowności na rzecz surowej, czarno-białej estetyki i niemal chirurgicznego chłodu w obserwacji człowieka. „Obcy” (adaptacja arcydzieła Alberta Camusa) okazuje się dzięki temu dziełem niezwykle spójnym – kinem, które nie szuka łatwego poklasku, lecz konsekwentnie stawia widza w pozycji bezstronnego obserwatora.
Historię opowiadają tu fakty, a nie deklaracje. Algier, rok 1938. Meursault (w tej roli Benjamin Voisin) chowa matkę bez ostentacyjnego żalu, wchodzi w relację uczuciową bez obietnic na przyszłość i powraca do prostych, biurowych czynności. Gdy drobny zbieg okoliczności i przytłaczający, oślepiający żar południowego słońca prowadzą do tragedii na plaży, bohater staje się celem dla systemu sądowniczego. Sąd nie ocenia jednak wyłącznie samego czynu – proces staje się sądem nad człowiekiem, który ośmielił się nie udawać emocji, jakich od niego oczekiwano.
Wybór czarno-białego formatu i wąskiego kadru odziera Algier z egzotycznego uroku. Światło nie rozświetla tu rzeczywistości – staje się fizyczną przeszkodą, ciężarem potęgującym poczucie wyobcowania.
Benjamin Voisin buduje postać Meursaulta z imponującą powściągliwością. Unika ekspresyjnych szarż, grając głównie spojrzeniem i mikrogestami. Pokazuje człowieka zakorzenionego w tu i teraz, obojętnego na konwenanse, ale uczciwego w swoich odczuciach.
Druga część filmu sprawnie punktuje absurdy machiny sprawiedliwości. Ozon bezbłędnie wyciąga na wierzch fakt, że społeczeństwo bardziej wybacza samą zbrodnię niż odmowę grzania się w cieple zbiorowych złudzeń i fałszywej skruchy.
Seans „Obcego” pozostawia widza z poczuciem osobliwego niepokoju, ale i rzadko spotykanej w kinie klarowności. To dojrzały, wyczyszczony ze zbędnych ozdobników dramat psychologiczny, który zamiast narzucać gotowe odpowiedzi, zmusza do przyjrzenia się własnym codziennym kompromisom.
Jeśli szukają Państwo w kinie intelektualnego ciężaru, doskonałego rzemiosła i szacunku dla inteligencji odbiorcy, jest to pozycja obowiązkowa. Warto zobaczyć ten obraz na dużym ekranie, gdzie surowość kadrów i precyzja dźwięku wybrzmiewają z pełną siłą.